*Sebastian*
Karetka przyjechała po kilku minutach. Trzymałem Lil za rękę. Nie puściłem w ogóle. Dojechaliśmy na miejsce. Musiałem się z nią rozstać. :( Siedziałem tam i siedziałem. Jej rodzice płakali. Ja starałem się być silny. Ale od środka mnie rozrywało. Jeśli jej już nigdy nie zobaczę? Wtedy zrozumiałem, że ją kocham. Jest dla mnie najważniejsza na świecie. Nie mogę jej stracić. Zacząłem ryczeć jak małe dziecko. Zasnąłem. Obudził mnie głos lekarza, który oznajmił, że Lil nic nie grozi. Ma złamane jedno żebro. Odetchnąłem z ulgą. Chciałem jak najszybciej ją zobaczyć. Ale rodzice pierwsi. Po kilkunastu minutach wyszli. Kolej na mnie. Wszedłem powoli. Usiadłem na krześle obok jej łóżka. Była taka piękna. Pokładziłem ją po policzku. Głośno westchnęła i otworzyła oczy.
*Lilianna*
Poczułam jak ktoś gładzi mnie po policzku. Chciałam zobaczyć kto to. Zaczęłam otwierać oczy. Zabolało mnie w prawym boku i westchnęłam. Otworzyłam oczy.
- Sebastian - powiedziałam łamiącym się głosem.
- Cii... Jestem przy tobie. - miałam wrażenie, że płakał. - Lil, muszę... muszę ci coś powiedzieć... Zrozumiałem, że... że cię potrzebuje. Nie potrafiłbym bez ciebie żyć. Bez ciebie byłoby inaczej. Byłoby smutno, ponuro... Jednym słowem... kocham cię.
Zamurowało mnie. On? Taki koleś? Kocha mnie? - Ja też - udało mi się tylko to z siebie wydusić.
<2 dni później>
Seba przyszedł po mnie do szpitala, ponieważ mnie wypisali. W końcu. Dostałam już tam szału. Odprowadził mnie do domu i pożegnał pocałunkiem w czoło.
- Pa - powiedział cicho.
Weszłam do domu.
- Hej! - krzyknęłam.
- Liluś. Chodź na chwile do kuchni. Mamy ci coś ważnego do powiedzenia. - zawołała mnie mama.
- Tak?
- Posłuchaj tego faceta co cię pobił już szuka policja. Nie musisz się bać. Ale chyba musimy ci już o tym powiedzieć - spojrzeli po sobie znaczącą.
- Więc - zaczął tata - Kiedy byłem jeszcze młody i głupi zostawało odgrywane jakieś przedstawienie. Główną rolę grał szkolny "demon". Był tak nazywany, ponieważ jak coś strasznego obiecał to już to zrobił. Więc na tym przedstawieniu ja miałem do powiedzenia jedną kwestię właśnie do niego. Założyłem się z kolegami, że go ośmieszę. Tak zrobiłem. Rozpiąłem mu pasek i zleciały mu spodnie. Wszyscy się śmiali z jego bokserek w serduszka. Po przedstawieniu obiecał mi że się zemści. Nie mam wątpliwości, że to on. Przepraszam cię.
- Tato... Nie martw się. Będę na siebie uważać.
Wstałam od stołu i poszłam do siebie. Zadzwoniłam do Sebastiana.
S: Hej Lil. Co jest?
L: Muszę porozmawiać. Spotkajmy się przy jeziorku.
S: OK. Do zobaczenia.
**************************************
Mamy następny rozdział. Mam nadzieję, że się podobał. Podobało ci się? Komentuj! Uwaga 3 komentarze = kolejny rozdział w niedzielę. To do następnego.
#happy
super chcę następny rozdział :D <3
OdpowiedzUsuńJednym słowem? Dwoma... Kocham cię, to jednak dwa wyrazy ;D Nie zmienia to faktu, iż opowiadanie bardzo ciekawe. Czekam na następną część ;)
OdpowiedzUsuńSuper! Bardzo fajne ;)
OdpowiedzUsuń