środa, 29 lipca 2015

Wykreślanka dziewczyn :)

Bawimy się w wykreślankę. Piszcie kto ma odpaść pierwszy. A jeśli ktoś chce dedyk to proszę mówić z jaką postacią z opowiadania chce oraz jeśli jesteś anonimem podaj imię ;)
#happy

Rozdział 4 - "babski" wieczór

Ten rozdział dedykowany jest Marcie P., która mnie zmotywowala do napisania tego rozdziału. A i wszystkiego najlepszego z okazji imienin.
**************************************
Sebastian odprowadził mnie do domu i pocałował na pożegnanie. Poszłam prosto do mojego pokoju. Musiałam się wyspać, bo jutro do szkoły. Poszłam do łazienki i załatwiłam swoje sprawy. Położyłam się na łóżko i wtuliłam się w mojego misia. Wiem jestem na to za stara ale co ja poradzę. Już tak mam. Usnęłam. Rano obudziłam się o 7:00. Jeszcze godzina do szkoły.
Wstałam...
Ubrałam się...
Poszłam do kuchni...
Zrobiłam sobie śniadanie...
Zjadłam śniadanie...
Rano jak zwykle. Kiedy kończyłam jeść płatki, zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam od stołu i powędrowałam otworzyć. W drzwiach stały moje przyjaciółki.
- Dziewczyny!
Dawno się z nimi nie widziałam. Całą drogę do szkoły przegadałyśmy. Po ostatniej lekcji zapytałam dziewczyn:
- Robimy sobie piżama party?
- Jasne! Wpadniemy o 19:00. Do zobaczenia!
Poszłam do swojego domu. Uszykowałam wszystko na wieczór. Obowiązkowo Lays'y i cola. Nie usłyszałam kiedy weszły, więc kiedy się odwróciłam zobaczyłam je ze śpiworami w rękach. Zaczęłyśmy coś gadać bez sensu.
- Lil musimy ci coś powiedzieć - zaczęła Iza.
- Słucham - byłam bardzo ciekawa.
- Pamiętasz kolegów Sebastiana? Adriana i Mateusza?
- Tak, a co?
- No więc ja chodzę z Adrianem a Klaudia z Mateuszem.
- To super!
Potem gadałyśmy o wszystkim co ważne i nieważne. Nagle usłyszałyśmy huk z mojego balkonu. Która poszła sprawdzić? Ja. Wyszłam i zaczęłam się śmiać. Dołączyły do mnie także dziewczyny. Nasi "mądrzy" chłopcy przewaili się o moje kwiaty w doniczkach.
- Co wy tu robicie? - powiedziałam przez śmiech.
- Chcieliśmy was odwiedzić ale coś nam nie wyszło.
Potem całą szóstką oglądaliśmy romantyczny film. My (dziewczyny) wtuliłyśmy się w swoich chłopaków, a oni objęli nas ramieniem. Nasz babski wieczór został zepsuty przez głupiego, głupszego i najgłupszego. No ale cóż to nasze głupki. Chłopaki wyszli a my udałyśmy się w tak zwaną kimkę. Rano obudziły mnie krzyki dziewczyn odbiegające z kuchni. Przestraszyłam się. Pędem ruszyłam do pomieszczenia wymienionego wyżej.
**************************************
I jest kolejny rozdział. Spodobało ci się? Komentuj! 4 komentarze = kolejny rozdział w piątek.
#happy

niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 3 - pierwszy pocałunek

Uszykowałam się i wyszłam z domu. Kiedy dotarłam na miejsce ON już tam był. Usiadłam obok niego na ławce i opowiedziałam o wszystkim czego się dowiedziałam.
- Co za palant!
Nic nie odpowiedziałam tylko kiwnęłam smutno głową.
- Nie martw się. Już nic ci nie zrobi.
Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i wróciliśmy do domu. Odprowadził mnie pod same drzwi po czym przytulił i powiedział:
- Zbieraj się jutro rano. Na rozweselenie zabieram cię do galerii handlowej.
- Co się stało, że mnie zabierasz do galerii handlowej? Putin ci namieszał w głowie czy co? - powiedziałam z uśmiechem.
- To już nie można zabrać swojej dziewczyny na zakupy?
- Uważasz, że źle się ubieram? - skrzyżowałam ręce i udałam, że zostałam obrażona.
- Oczywiście, że nie!
Jak to powiedział przytuliłam go na pożegnanie i się zgodziłam. Było po 19:00. Poszłam się umyć a potem "walnęłam" się na łóżko i zasnęłam. Rano obudziły mnie promienie słoneczne, które wpadały przez okno. Seba miał po mnie przyjść o 10:00 a jest...  9:00?! Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki się ogarnąć. Kiedy skończyłam była 9:57. Jeszcze trzy minuty. Śniadania zjeść nie zdążę, więc zaczęłam grać na telefonie. Usłyszałam dzwonek do drzwi i w podskokach udałam się do drzwi. Otworzyłam je, a w nich ukazał się mój chłopak z bukietem róż.
- Za co to? - spytałam zdziwiona.
- Za to, że jesteś.
Poleciała mi łezka po policzku. Jak ja go kocham. W centrum byliśmy po 11:00. Kiedy byliśmy przy jednej z restauracji zaczęło mi się kręcić w głowie i bolał mnie brzuch.
- Co się dzieje? - zapytał Seba z troską w głosie.
- Nie zjadłam śniadania.
- No to chodź.
Siedzieliśmy tam i rozmawialiśmy do 19:00. Potem skierowaliśmy się nad jezioro. Było pięknie. Usiedliśmy na ławce.
- Zamknij oczy.
Wykonałam jego polecenie. W pewnym momencie poczułam jak mnie całuje. Odwzajemniłam go. Pierwszy pocałunek w takim miejscu i z tym jedynym. To było wspaniałe.
 
(dop. autora. Kto oglądał "Violette" wie o co chodzi)
**************************************
Jest rozdział. I jest w niedzielę. Mam nadzieje że się podobał. Spodobało ci się? Komentuj! 4 komentarze = kolejny rozdział we wtorek. Do następnego.
#happy

sobota, 25 lipca 2015

Rozdział 2 - szpital, chłopak i tajemniczy facet

*Sebastian*
Karetka przyjechała po kilku minutach. Trzymałem Lil za rękę. Nie puściłem w ogóle. Dojechaliśmy na miejsce. Musiałem się z nią rozstać. :( Siedziałem tam i siedziałem. Jej rodzice płakali. Ja starałem się być silny. Ale od środka mnie rozrywało. Jeśli jej już nigdy nie zobaczę? Wtedy zrozumiałem, że ją kocham. Jest dla mnie najważniejsza na świecie. Nie mogę jej stracić. Zacząłem ryczeć jak małe dziecko. Zasnąłem. Obudził mnie głos lekarza, który oznajmił, że Lil nic nie grozi. Ma złamane jedno żebro. Odetchnąłem z ulgą. Chciałem jak najszybciej ją zobaczyć. Ale rodzice pierwsi. Po kilkunastu minutach wyszli. Kolej na mnie. Wszedłem powoli. Usiadłem na krześle obok jej łóżka. Była taka piękna. Pokładziłem ją po policzku. Głośno westchnęła i otworzyła oczy.

*Lilianna*
Poczułam jak ktoś gładzi mnie po policzku. Chciałam zobaczyć kto to. Zaczęłam otwierać oczy. Zabolało mnie w prawym boku i westchnęłam. Otworzyłam oczy.
- Sebastian - powiedziałam łamiącym się głosem.
- Cii... Jestem przy tobie. - miałam wrażenie, że płakał. - Lil, muszę... muszę ci coś powiedzieć... Zrozumiałem, że... że cię potrzebuje. Nie potrafiłbym bez ciebie żyć. Bez ciebie byłoby inaczej. Byłoby smutno, ponuro... Jednym słowem... kocham cię.
Zamurowało mnie. On? Taki koleś? Kocha mnie? - Ja też - udało mi się tylko to z siebie wydusić.

<2 dni później>
Seba przyszedł po mnie do szpitala, ponieważ mnie wypisali. W końcu. Dostałam już tam szału. Odprowadził mnie do domu i pożegnał pocałunkiem w czoło.
- Pa - powiedział cicho.
Weszłam do domu.
- Hej! - krzyknęłam.
- Liluś. Chodź na chwile do kuchni. Mamy ci coś ważnego do powiedzenia. - zawołała mnie mama.
- Tak?
- Posłuchaj tego faceta co cię pobił już szuka policja. Nie musisz się bać. Ale chyba musimy ci już o tym powiedzieć - spojrzeli po sobie znaczącą.
- Więc - zaczął tata - Kiedy byłem jeszcze młody i głupi zostawało odgrywane jakieś przedstawienie. Główną rolę grał szkolny "demon". Był tak nazywany, ponieważ jak coś strasznego obiecał to już to zrobił. Więc na tym przedstawieniu ja miałem do powiedzenia jedną kwestię właśnie do niego. Założyłem się z kolegami, że go ośmieszę. Tak zrobiłem. Rozpiąłem mu pasek i zleciały mu spodnie. Wszyscy się śmiali z jego bokserek w serduszka. Po przedstawieniu obiecał mi że się zemści. Nie mam wątpliwości, że to on. Przepraszam cię.
- Tato... Nie martw się. Będę na siebie uważać.
Wstałam od stołu i poszłam do siebie. Zadzwoniłam do Sebastiana.
S: Hej Lil. Co jest?
L: Muszę porozmawiać. Spotkajmy się przy jeziorku.
S: OK. Do zobaczenia.
**************************************
Mamy następny rozdział. Mam nadzieję, że się podobał. Podobało ci się? Komentuj! Uwaga 3 komentarze = kolejny rozdział w niedzielę. To do następnego.
#happy

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 1 - park rozrywki, fatalny wypadek

*Lilianna*
Pierwsza myśl jaka mi wpadła do głowy to: ty mówisz serio? Ale w końcu po chwili namysłu odpowiedziałam:
- No OK. Na pewno przyjdę. Wezmę ze sobą Izę i Klaudię.
-  To do 19:00. Skinęłam głową na znak, że się zgadzam. Wracałam do domu cała w amorach. Dałam znać dziewczynom SMSem, że wybieramy się wszyscy do parku rozrywki. Zgodziły się. Super. Została kwestia rodziców. No niestety. Weszłam do domu. Zastałam rodziców w kuchni. Mama robiła obiad, a tata grał z moją siostrą na x-boxie. To znaczy kibicował jej.
- Mamo. Mogę pójść z paczką do parku rozrywki? - zapytałam.
- Oczywiście - odetchnęłam z ulgą.
- A będą jacyś chłopcy? - a któż by inny o to zapytał?
- Tato... Tak koledzy - odpowiedziałam.
Tata spojrzał na mnie dziwnie, ale nic nie odpowiedział. Hurra! OK. Ostatni punkt: ubranie. Muszę mu się spodobać. Hmm... Wybrałam dżinsy, błyszczącą koszulę w kratę i vansy. Uczesałam się w kucyk i zrobiłam sobie delikatny makijaż.
- Już wychodzę! Wrócę po 23:00!
Na szczęście usłyszałam tylko "yhym" mamy. Postanowiłam przejść się spacerkiem. Było jeszcze widno, pół godziny przed czasem i ciepło. Skręciłam obok budynku i wpadłam na Sebastiana.
- Hahahaha. Znowu na siebie wpadamy - mówił przez śmiech.
Pomógł mi wstać i ruszyliśmy w stronę parku rozrywki. Rozmawialiśmy bez przerwy. Przy parku rozrywki czekali na nas jego koledzy i Klaudia oraz Iza. Przywitaliśmy się i poszliśmy się bawić. Z dziewczynami odłączyłyśmy się od chłopaków, którzy grali w strzelanki. Usiadłyśmy na ławce, na skraju parku, obok głębokiego lasu, który był oświetlany jedynie przez małą lampę uliczną. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Nagle poczułam coś zimnego na szyi. Serce mi podskoczyło. Dziewczyny zaczęły piszczeć i uciekły. Ten ktoś zaciągnął mnie w najgłębszą część lasu. Poczułam w pewnym momencie, że coś napiera na moje plecy. Uderzyłam w drzewo. Zsunęłam się powoli i oparłam. Napastnik wymierzył kolejny cios tym razem w brzuch. Zwijałam się z bólu. Potem kolejny. Dostałam nogą. Czułam że odpływam. Z tego transu wybudził mnie ostry ból w ręce. Spływała po niej krew. Czekałam na następny cios lecz nie nastąpił. Poczułam tylko jak ktoś mnie podnosi. Dalej ciemność.

*Sebastian*
Grałem z chłopakami w strzelanki kiedy doszedł do moich uszu pisk dziewczyn.
- Co się stało? Gdzie Lil? - krzyknąłem.
- Gościu... Lilianna... Las... Nóż...
Zrozumiałem wszystko. Rzuciłem się biegiem w głąb lasu. Usłyszałem śmiech. Pobiegłem w tamtą stronę. Widziałem jak jakiś gościu ma zamiar uderzyć Lil. Rzuciłem się na niego. Po kilku sekundach poddał się i uciekł. Wziąłem Liliannę na ręce i poszedłem do ławki gdzie siedziały. Położyłem ją i zadzwoniłem po pogotowie. Reszta miała zadzwonić po jej  rodziców.
- Wszystko będzie dobrze. Obiecuję.... - powiedziałem przez łzy.
**************************************
Zapraszam na rozdział. Mam nadzieję że się podobał. Spodobało ci się? Skomentuj! Mam wrażenie że nikt nie czyta tego bloga. Proszę komentujcie.No dobra następny rozdział w piątek.
#happy

środa, 22 lipca 2015

Prolog - nowa szkoła, pierwsze zauroczenie

Przekroczyłam próg nowego budynku. Przed oczami beż. Wszystkie ściany były tego samego koloru. Było pełno drzwi i szafek z numerkami. "Ach, gimnazjum", pomyślałam. Nowi nauczyciele, nowe przedmioty, nowi koledzy, nowa klasa... Właśnie klasa! Gdzie ja mam lekcje?! Już dawno po dzwonku, a mnie nie ma na lekcjach! Wbiegłam do przypadkowej klasy. Wszyscy na mnie spojrzeli jak na głupka. W końcu odezwała się pani profesor:
- Czy kogoś szukasz?
- Tak. - odpowiedziałam. Spaliłam buraka.
- Sebastian - zaczęła pani profesor - odprowadź proszę ją do swojej klasy.
Chłopak tylko skinął głową na znak, że się zgadza. Brązowooki, przystojny, ładny, piękny... Yyy... Brunet złapał mnie za rękę i wyciągnął przed klasę.
- Cześć - zaczął.
Cały czas trzymał mnie za rękę. Zauważył że się rumienię, więc ją puścił.
- Hej - odpowiedziałam.
Miał na sobie koszulę w kratę, dżinsy i Adidasy. Jego brązowe oczy mnie hipnotyzowały. Miałam wrażenie, że się rozpływam.
- To twój pierwszy rok? - a jego głos... zamieniał wszystko dookoła w różową watę cukrową.
- Tak. Jestem tą, która się najpierw spóźnia, a potem gubi - starałam się być zabawna, ale chyba mi nie wyszło. Ale się zaśmiał. Doszliśmy do mojej klasy. Gdybym nie musiała iść na lekcje, za żadne skarby wcale bym nie poszła.
- To... Do zobaczenia - pożegnał się. - Do zobaczenia - odpowiedziałam.
Całą lekcję matematyki przesiedziałam myśląc tylko o nim. Kiedy zadzwonił dzwonek chciałam go jak najszybciej zobaczyć. Biegłam z książkami w ręku nie zważając na uczniów. Miałam jeden cel: zobaczyć znowu Sebastiana. Moje pierwsze zauroczenie. Nie wierzę. Zakochałam się. Nagle z kimś się zderzyłam. A tym kimś był Sebastian. Podniósł się i podał mi rękę żebym wstała. Zaczął zbierać moje papiery.
- Znowu na siebie wpadamy - z jego wyrazu twarzy mogłam wywnioskować, że jest z tego powodu zadowolony- Mam pytanie. Bo wybieramy się z kolegami do parku rozrywki i tak się zastanawiam czy nie chcesz iść z nami? Oczywiście możesz zabrać ze sobą swoje przyjaciółki.
**************************************
Mamy prolog. Mam nadzieję, że się podobał. Spodobało ci się? Komentuj! Postaram się aby następny rozdział był w piątek.
#happy

Obserwatorzy